BEASTS OF NO NATION

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on LinkedInEmail this to someone

USA, 2015, 137 min.
Reż. Cary Joji Fukunaga
Dystrybucja: Netflix

Beasts of No Nation to pierwsza pełnometrażowa produkcja serwisu Netflix, która jednocześnie trafia do kinowej dystrybucji. W Polsce nikt nie pofatygował się, by film wprowadzić do kin, a popularnego serwisu streamingowego w tej części świata wciąż nie możemy się doczekać, więc tym, którzy chcą zobaczyć jeden z najlepszych filmów tego roku, pozostaje zabawa VPNami i udawanie przed Netfliksem użytkownika z innej części świata.

Cała sytuacja jest o tyle kuriozalna, że Beasts of No Nation to film niejako o wykluczeniu. W tej adaptacji powieści Nigeryjczyka Uzodinma Iweala poznajemy historię małego Agu (Abraham Attah), chłopca ze wsi na ziemi niczyjej w afrykańskim kraju ogarniętym wojną domową. Kiedy strona rządowa łamie rozejm z rebeliantami i wchodzi na tereny buforowe, ojciec rodziny bohatera wysyła jego matkę i młodszego brata do stolicy kraju, podczas gdy on sam ze starszymi synami zostaje, by bronić ojczystej ziemi. Gdy ojciec i brat Agu zostają zamordowani na jego oczach przez wojsko, zbiegły chłopiec ląduje w rękach młodocianej grupy rebeliantów pod przywództwem Komendanta (Idris Elba). W trakcie filmu obserwujemy, jak indoktrynowany mały bohater z beztroskiego dziecka staje się bezrefleksyjnym zabójcą.

Kto widział Sin Nombre (2009) lub chociażby kilka odcinków pierwszej serii True Detective, wie jak wielki potencjał drzemie w reżyserze Carym Fukunadze. W Beasts of No Nation ten talent wybucha jak granat, rażąc nas wstrząsającą historią o straconym dzieciństwie, precyzyjnym prowadzeniem międzynarodowej grupy aktorów i fenomenalnymi zdjęciami Afryki (oprócz reżyserii Fukunaga odpowiedzialny jest za scenariusz i zdjęcia filmu). Dla młodego amerykańskiego reżysera to jak dotąd najbardziej skomplikowany projekt – nie dość, że historia rozciągnięta jest na lata, a jej lwia część dzieje się w afrykańskim buszu (gdzie samo filmowanie jest nie lada przedsięwzięciem), to zaludniona jest naprawdę dużą liczbą postaci, a prym na ekranie wiodą dzieci. Kto kiedykolwiek próbował pracować z małoletnimi aktorami, zdaje sobie sprawę, że mało jest rzeczy równie trudnych, jak praca z dzieckiem; a już na pewno przy tak specyficznej historii, gdzie małym aktorom jednego dnia każe się grać sceny egzekucji, a następnego sekwencje gry w piłkę. Nie wiem, jak wielki wkład w ostateczny efekt miał obecny na planie psycholog, ale to, co Fukunadze udało wydobyć się z czternastoletniego Abrahama Attaha, to najlepsza obraz wojny oczami dziecka od czasu występu małego Christiana Bale’a w Imperium słońca (1987) Spielberga (co potwierdzono nagrodą Marcello Mastroianiego dla chłopca na tegorocznym festiwalu w Wenecji).

Wielki szacunek należy się Idrisowi Elbie za to, że w swoim portrecie przywódcy komanda dzieci potrafił użyć takich środków, by z jednej strony nie przyćmić gry swoich małych partnerów, a z drugiej oddać prawdę o granej postaci. Komendant Elby to manipulator, pedofil i morderca, ale Brytyjczyk potrafi w przerażająco przekonujący sposób pokazać również te części charakteru postaci, dzięki którym jego wojsko dumnie podąża za przywódcą. I fakt, że Elba dopiero co zagrał Nelsona Mandelę w filmie biograficznym o południowoafrykańskim przywódcy, nie jest dla aktora żadną przeszkodą by z tych samych składowych w obrazie Fukunagi stworzyć diametralnie inny portret.

Pierwsza filmowa produkcja serwisu Netflix to projekt nietuzinkowy także pod tym względem, że przy wszystkich wartościach artystycznych, które Beasts of No Nation oferuje (do powyższego należy dodać świetną muzykę Dana Romera), nie jest to obraz, który chciałoby się oglądać ponownie. Ta wizja niewinności brutalnie zmiażdżonej machiną wojenną jest po prostu tak sugestywna, że pozostawia widza z przewróconym żołądkiem i rozdartym sercem. Tym większy szacunek dla serwisu, że po zainwestowaniu w serie takie jak House of Cards, Orange is the New Black, Dardevil i Narcos, swój flirt z filmem pełnometrażowym rozpoczyna w tak dojrzały sposób. Oby potrwało to jak najdłużej.


(1,5 x KLAPS! = bardzo dobry film)

Źródła: materiały dystrybutora

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on LinkedInEmail this to someone

Podobno też fajne...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.