DROGA

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

(The Road)
USA , 2009, 119 min.
Produkcja: Paula Mae Schwartz, Steven Schwartz, Nick Wechsler
Reżyseria: John Hillcoat
Scenariusz: Joe Penhall na podstawie Drogi Cormaca McCarthy’ego
Zdjęcia: Javier Aguirresarobe
Montaż: Jon Gregory
Muzyka: Nick Cave i Warren Ellis
Scenografia: Chris Kennedy
Kostiumy: Margot Wilson
Występują: Viggo Mortensen, Charlize Theron, Kodi Smit-McPhee, Robert Duvall, Guy Pearce i inni
Dystrybucja: Kino Świat

FADE IN: Cormac McCarthy, autor powszechnie uważany za jednego z najwybitniejszych współczesnych powieściopisarzy amerykańskich, nie może narzekać, jeżeli chodzi o filmowe adaptacje jego prozy. W r. 2000 główny kowboj Hollywoodu Billy Bob Thornton z sukcesem przeniósł na ekran jego Rącze konie (sukcesem bardziej artystycznym niż komercyjnym), siedem lat później bracia Coen zrobili jeszcze lepszą robotę przy To nie jest kraj dla starych ludzi, zadowalając przy tym i krytyków, i publiczność. W 2009 r. Australijczyk John Hillcoat – reżyser Propozycji, jednego z najciekawszych współczesnych westernów – wraz z brytyjskim dramatopisarzem Joe Penhallem podjęli się niewdzięcznego zadania adaptacji wyróżnionej nagrodą Pulitzera ostatniej powieści McCarthy’ego, Drogi. Efekt ich wspólnych wysiłków ominął kinową dystrybucję w Polsce i teraz trafia na małe ekrany.

ALE O SSO HOZI?
Dwie nienazwane postaci, ojciec i syn, przemierzają jałowe ziemie dotkniętych niesprecyzowanym kataklizmem Stanów Zjednoczonych. Z całym ocalałym dobytkiem wciśniętym do sklepowego wózka kierują się na południe, w cieplejszym klimacie upatrując schronienia przed zbliżającą się zimą. Obfitująca w spotkania z odhumanizowanymi niedobitkami ludzkości droga nad ocean okaże się najtrudniejszym doświadczeniem w życiu obojga bohaterów.

FILM
Przyznam się, że trudno mi było wyobrazić sobie filmową wersję Drogi. W końcu to minimalistyczne opus magnum McCarthy’ego to narracja bazująca przede wszystkim na niedomówieniach (tak, tym razem przeczytałem książkę, na podstawie której nakręcono recenzowany film), jak mało która powieść korzystająca z wyobraźni czytelnika, który wiedziony umyślnie zdawkowymi opisami i potocznie lakonicznymi dialogami dopowiada sobie resztę świata tej współczesnej przypowieści o ojcowskiej miłości. Z kolei kino ze swojej natury jest medium boleśnie dosłownym, a już szczególnie dzisiaj, kiedy kontemplacja i symbol brutalnie wypierane są przez deklaratywne dialogi, eksplozje i akcję dla samego dziania się (bo przecież zdolność koncentracji nastoletniego widza jest słabsza niż polski Joanny Krupy). Wiedząc to wszystko, trzeba przyznać, że praca na tekście, którą wykonał scenarzysta Joe Penhall, to prawdopodobnie najlepsza filmowa wersja Drogi, jaka mogła powstać – biorąc pod uwagę specyfikę tekstu. Odpowiednio poszerzono retrospekcje do czasu sprzed kataklizmu, w których to scenach poznajemy matkę i żonę dwójki bohaterów graną z wyczuciem przez Charlize Theron; zagęszczono fabułę opowiadanej historii (kontakt z innymi ludźmi zdarza się w filmie dużo częściej niż w książce) i rozbudowano dialogi między ojcem i synem odgrywanymi przez wychudzonych Viggo Mortensena (który po Wschodnich obietnicach Cronenberga nie przestaje zadziwiać) i łudząco podobnego do swej filmowej matki Kodiego Smit-McPhee (czternastolatka aktualnie kontynuującego rozwój talentu aktorskiego w amerykańskiej wersji Pozwól mi wejść). Ironią losu jest jednak to, że po tych zabiegach Droga nadal pozostała całkiem niefilmowa według dzisiejszych standardów (apokalipsa w skali mikro jest z zasady mało widowiskowa) i dla widza oczekującego od tego tytułu fantastycznonaukowej rozrywki na wzór serii Mad Max George’a Millera (także Australijczyka), obraz Hillcoata pewnie okaże się filmową pomyłką (i trudno się dziwić, biorąc pod uwagę cokolwiek wyprowadzający w pole zwiastun). Ci jednak, którzy chcą zobaczyć wyciszony, poetycki film o resztkach humanizmu w świecie pozbawionym nadziei, mogą spodziewać się całkiem satysfakcjonującego jesiennego wieczora przy telewizorze. (A już na pewno Drogę powinni obejrzeć panowie ręcami i nogami broniący się przed posiadaniem potomstwa – nic tak dobrze nie przekonuje do ojcostwa jak ta historia.)
To nie jest kraj dla Szalonego Maksa: pod względem tonu i tempa wydarzeń wyciszonej Drodze bliżej do klasycznego kina drogi w rodzaju Easy Ridera (1969) Dennisa Hoppera niż do postapokalitycznego SF na modłę tegorocznej Księgi ocalenia braci Hughes
OBRAZ/DŹWIĘK
Obraz: standardowy format 16:9. Możemy się tylko domyślać, jakich operatorskich sztuczek użył autor zdjęć Javier Aguirresarobe, by wyprać świat z naturalnych kolorów, ale w standardowej rozdzielczości robi to piorunujące (i jednocześnie upiorne) wrażenie. Dla kontrastu pomarańcze i brązy w retrospekcjach są tak nasycone, że idzie się do nich przytulić.
Dźwięk: wersja oryginalna w Dolby Digital 5.1 i polski lektor (Marcin Lesniewski) w tym samym formacie.


DODATKI

  • Jak powstawał film – ponad jedenaście minut całkiem wnikliwego making of.
  • W stronę ciemności. Droga Johna Hillcoata – czternastominutowy dokument, w którym reżyser rzuca światło na niełatwą drogę (ha!), która przebył projekt od fazy zakupu praw do powieści do premiery samego filmu.
  • Zwiastun
  • Zapowiedzi – zwiastuny ostatnich premier DVD/Blu-ray dystrybutora (Co nas kręci, co nas podnieca, Nine – Dziewięć, Bitwa w Seattle, Fenomen, Trick, Daybreakers – Świt)


CZYLI WARTO?

Dla miłośników powieści poznawczy aspekt związany z tym DVD ulokowany będzie przede wszystkim w analizowaniu specyfiki przekładania na język filmu tego, co podczas lektury wydawało się całkiem nieprzetłumaczalne. Widzowie niezaznajomieni z podstawą scenariuszową będą na tej uprzywilejowanej pozycji, że dodatkowo zostaną zabrani w podróż, której trasa jest im całkiem nieznana. W obu przypadkach zakup warty jest swojej ceny.


FILM

(2 x KLAPS! = całkiem dobry film)

DVD

(2 x KLAPS! = całkiem dobre DVD)

KLAPS ZBIORCZY

(2 x KLAPS! = całkiem dobry zakup)

FADE OUT: Oczekiwanie na kolejną adaptację prozy McCarthy’ego (Todd Field, reżyser Małych dzieci, planuje filmową wersję niedawno wydanego w polskim tłumaczeniu Krwawego południka) niech umili nam rozdzierająca serce ścieżka dźwiękowa autorstwa Nicka Cave’a i Warrena Ellisa, krajanów reżysera odpowiedzialnych także za wielokrotnie nagradzaną oprawę muzyczną Propozycji.

Źródła: YouTube, materiały dystrybutora

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.