HARRY BROWN

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page
(Harry Brown)
Wlk. Brytania , 2009, 103 min.
Produkcja: Keith Bell, Matthew Vaughn, Kris Thykier, Matthew Brown
Reżyseria: Daniel Barber
Scenariusz: Gary Young
Zdjęcia: Martin Ruhe
Montaż: Joe Walker
Muzyka: Ruth Barrett, Martin Phipps
Scenografia: Kave Quinn
Kostiumy: Jane Petrie
Występują: Michael Caine, Emily Mortimer, David Bradley, Charlie Creed-Miles i inni
Dystrybucja: Monolith Video
FADE IN: Każda szanująca się kinematografia ma swojego Gajosa. Tacy Niemcy np. mają Brünona Ganza, Rosjanie – Nikitę Mihałkowa, Czesi – Zdenka Svěráka, Francuzi – Gerarda Depardieu, a Włosi – Giancarla Gianniniego. Brytyjczycy mają Gajosa najlepszego, bo nie dość, że bez brzuchola pokaźnych rozmiarów, to i jeszcze potrafi dobrze skopać tyłek na trzy lata przed osiemdziesiątką. Panie i panowie, Michael Caine jako Harry Brown.

ALE O SSO HOZI?
Harry Brown, siedemdziesięciosiedmioletni emerytowany żołnierz brytyjskiej piechoty morskiej, jest jednym z mieszkańców podmiejskiego blokowiska opanowanego przez młodociany gang. Podobnie zastraszony jak większość lokatorów Harry przymyka oko na bezkarnie panoszących się recydywistów, dzieląc dni pomiędzy szpitalnymi wizytami u umierającej małżonki i partyjkami szachów z zamieszkującym to samo osiedle przyjacielem Leonardem (David Bradley). Niedługo po śmierci żony Brown dowiaduje się od prowadzącej śledztwo inspektor (Emily Mortimer) o tym, że Leonard został zamordowany w podziemnym przejściu będącym miejscem spotkań młodocianych bandytów. Gdy w końcu sam Harry zostaje napadnięty, bohater postanawia zrobić użytek ze swojego żołnierskiego doświadczenia i ukarać tych, którzy zabili jego przyjaciela. Nie mija jednak długi czas, kiedy zgony wśród członków gangu zwracają uwagę policjantów badających okoliczności śmierci Leonarda.

FILM 

Harry Brown to film, który u nas spodobałby się pewnie tej części narodu, która sympatyzuje z wizją Polski radośnie wyszczekiwaną przez Jowialnego Jarka. W końcu nasz bohater to starszy pan, który ma już serdecznie dosyć bycia pomiatanym i nie mogąc zaakceptować społecznej apatii (tak swojej, jak i otoczenia), zmienia się w jednoosobowe komando do porządkowania osiedla (mamy nawet scenę, w której zanosi do lokalnego kościoła torbę pieniędzy znalezionych na melinie, którą później puszcza z dymem). Od naszych emerytowanych obrońców polskości na szczęście różni Harry’ego większa doza zdrowego rozsądku, opanowanie i naturalna elegancja, którą wnosi do postaci niemłody już, ale jak zwykle wyrazisty Michael Caine. I jeżeli nie macie ochoty oglądać tego filmu dla naturalistycznego portretu brytyjskiej recydywy (a warto, bo jest i na co popatrzeć, i czego posłuchać – nikt nie rzuca mięchem bardziej soczyście niż Angole), to warto Harry’ego Browna zobaczyć właśnie dla samego Caine’a, który udowadnia tutaj, że na stare lata jest w nim więcej aktorskiej ikry, niż można by wywnioskować z jego ostrożnych drugoplanowych ról w czterech ostatnich filmach Christophera Nolana. Samotny eksżołnierz Caine’a to człowiek zdecydowany i skuteczny, zagrany jednak bez zbędnej szarży i ze świadomością ograniczeń, które przychodzą wraz z wiekiem (SPOILER: swoje osiedlowe harce Harry w końcu przypłaca zawałem, z którego na szczęście wychodzi cało). Dzięki talentowi aktora film debiutującego na dużym ekranie Daniela Barbera wznosi się na wyżyny, które normalnie nie są dostępne dla tego typu produkcji, a sam Caine subtelnymi środkami „wygrywa” sobie widza równie lekko, jak dwa lata temu zrobił to Clint Eastwood w zbieżnym tematycznie Gran Torino. Prawdziwemu fachowcy najwyraźniej wiek niestraszny.
‚W sumie niechętnie udzielam wywiadów, ale skoro pan nalega…”

OBRAZ/DŹWIĘK

Obraz: standardowy format 16:9. Jakość całkiem dobra w relacji do rozdzielczości, co ma o tyle znacznie, że zdjęcia Martin Ruhe’a (nominowanego w 2007 r. do Złotej Żaby Camerimage za świetną operatorską robotę przy Control Corbjina) korzystają z mocnych filtrów przy tworzeniu atmosfery blokowiska z piekła rodem (architekt kompleksu z Gomorry Garrone pewnie byłby dumny).
Dźwięk: wersja oryginalna w Dolby Digital 5.1 i polski lektor (legenda tłumaczeń rynku wideo Jarek Łukomski) w tym samym formacie. Plusy dla dystrybutora za brak cenzury czy innych zabiegów mających na celu stonowanie potoku bluzgów, które w filmie płyną z ust brytyjskiej młodzieży – w tłumaczeniu Piotra Lickiego brzmią one równie soczyście.

DODATKI

  • Z planu – prawie siedem minut materiału zza kulis produkcji (pozbawiony komentarza surowy zapis z kamery podglądającej pracę na planie).
  • Wywiady – trzy ponad siedmiominutowe wywiady z głównymi aktorami (Michael Caine, Emily Mortimer) i reżyserem.
  • Fragmenty filmu – nic ponad to, co sugeruje sama nazwa; pozostaje pytanie, po co dystrybutor umieszcza coś takiego na DVD, skoro w każdym momencie można to samo odtworzyć, wybierając w menu odpowiedni rozdział.
  • Zwiastun – hmm, co to może być?
  • Zapowiedzi – zwiastuny filmów kinowych z oferty Monolithu (Ocean przygód 3D, Listy do Julii, Heartbreaker – licencja na uwodzenie, Zemsta futrzaków) i ostatnich premier DVD/Blu-ray dystrybutora (Cena prawdy, Księga ocalenia, Millennium – mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet).

CZYLI WARTO? 

Harry Brown to całkiem sprawnie zrobiony film terapeutyczny, pozwalający widzowi dać upust negatywnym emocjom gromadzonym przez lata egzystencji w miejskiej dżungli (bo kto czasem nie chciałby zrobić kuku tym wszystkim debilom, którzy nic tylko chleją, obijają innym mordy i po nocy wydzierają japę pod blokiem). Nie jest to kino subtelne ani pod względem treści (brutalnie dosłowne i wizualnie, i werbalnie), ani wykonania (niektóre rozwiązania fabularne są z gatunku tych przyciężkawych – jak chociażby niepotrzebnie sentymentalne sceny na cmentarzu), ale na pewno skuteczne w tym, co stara się osiągnąć. Jeżeli gustujecie w prawicowym kinie samosądu à la Życzenie śmierci (1974) Winnera czy, z bardziej aktualnych przykładów, Death sentence (2007) Wana, to niezgorsze DVD jest jak najbardziej dla Was.

FILM

(3 x KLAPS! = przeciętny film)

DVD

(2 x KLAPS! = całkiem dobre DVD)

KLAPS ZBIORCZY

(2,5 x KLAPS! = taki sobie zakup)

FADE OUT: Film nie miał w Polsce dystrybucji kinowej, więc dla lepszego zaznajomienia się z tematem – polski zwiastun:


Źródła: Monolith, YouTube

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.