DZIEWCZYNA Z PORTRETU

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

danishgirl

Niemcy/USA/Wlk. Brytania, 120 min.
Reż. Tom Hooper
Dystrybucja: UIP

W ekranizacji Dziewczyny z portretu Tom Hooper (Jak zostać królem, Nędznicy) próbuje zabrać głos w dyskusji na temat transpłciowości, ale opowiadając o przemianie swojej bohaterki z apologety mimowolnie staje się krytykiem.

Lili Elbe żyła naprawdę i była jedną z pierwszych osób, które przeszły udokumentowaną operację zmiany płci. Urodzona w Danii w 1882 r. jako Einar Mogens Wegener wraz ze swoją żoną Gerdą Gottlieb tworzyła w pierwszej połowie XX w. znany duet malarski, i to właśnie malarstwo niejako rozpoczęło transformację Einara w Lili. Dokładnie w dniu, kiedy żona poprosiła Einara, by zapozował dla niej ubrany w kobiecy strój, skrywana od dziecka niezgodność między płcią biologiczną i psychiczną wróciła jako fakt, którego nie dało się zataić. Film Hoopera dokumentuje przebudzenie płciowe postaci i to, jak budowanie nowej tożsamości wpływa na najbliższe otoczenie, a przede wszystkim na małżeństwo z Gottlieb.

Dziewczyna z portretu jest piękna wizualnie. Przestrzenie Kopenhagi i Paryża, w których poruszają się bohaterowie, zapierają dech w piersiach i nie zdziwiłbym się, gdyby Eve Stewart, scenograf produkcji, za swoją natchnioną robotę dostała w pełni zasłużonego Oscara. Świetna jest też Alicia Vikander (Ex Machina, Ugotowany) jako żona Wegenera, która w odróżnieniu od Eddie’ego Redmayne’a w tytułowej roli gra z zaangażowaniem emocjonalnym adekwatnym do dramatu, który przeżywa jej postać zarówno jako żona, kobieta i bratnia dusza Einara/Lili. Z tych dwóch kreacji aktorskich, które teoretycznie powinny nieść podobny ładunek, to Vikander swoim  zanurzeniem w niełatwą rolę definiuje kobiecy charakter filmu, podczas gdy Redmayne ślizga się po powierzchni portretu Lili Elbe, zbytnio skupiając się na odkrywaniu na nowo własnego ciała, a za mało na psychologizmie procesu budowania nowej tożsamości w mocno niesprzyjających warunkach Europy pierwszej połowy XX w.

I nie dziwota, bo reżyser zdaje się tę dysproporcję w pełni popierać. Wszelkie aspekty transpłciowości Hooper traktuje tutaj tak naskórkowo, jakby umyślnie chciał drogę tytułowej postaci do nowej tożsamości pokazać nie jako proces, ale jako DRAMAT człowieka – tożsamościowy, społeczny, małżeński. Największą przewiną Hoopera w Dziewczynie z portretu jest to, że historię Lily Elbe niby opowiada z pozycji orędownika praw ludzi LGBT, ale fabułę i postaci konstruuje tak, jakby kręcił jakiś monster movie dla BBC. Gdy pod koniec filmu bohaterkę spotyka los, jaki ją spotyka, z ekranu wypływa ohydny wniosek, który mówi: tak kończą ci, którzy chcą zmienić to, co przy narodzinach dostali od natury.

Dziewczyna z portretu to film z dobrym aktorstwem, opowiedziany wysmakowanymi obrazami. Szkoda tylko, że poważny temat tak niesmacznie sprowadza do statusu fanaberii zagubionego artysty.

(2,5 x KLAPS! = prawie dobry film)

 

Źródło: materiały dystrybutora
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.