IMIGRANCI

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Francja, 2015, 110 min.
Reż. Jacques Audiard
Dystrybucja: Solopan

Uhonorowany canneńską Złotą Palmą Deephan Jacquesa Audiarda (Prorok, Rust and Bone) w listopadzie wejdzie do polskich jako… Imigranci. Nie każdemu spodoba się to koniunkturalne przemianowanie filmu, ale ten ruch ze strony dystrybutora nie jest wyłącznie próbą wstrzelenia się w gorący temat – obraz Audiarda to po prostu świetny portret ludzi zmuszonych do odnalezienia własnej tożsamości na obcej ziemi.

Dheepan to imię głównego bohatera filmu – bojownika Tamilskich Tygrysów w ogarniętej wojną domową Sri Lance. Jego córka i synowie zginęli, więc by z kraju wydostać się nierozpoznanym i mieć szansę na azyl za granicą, Deephan (Antonythasan Jesuthasan) postanawia udawać rodzinę razem z całkiem obcymi mu dwudziestokilkuletnią Yalini (Kalieaswari Srinivasan) i dziewięcioletnią sierotą Illayaal (Claudine Vinasithamby). Międzykontynentalna tułaczka dla trojga kończy się we Francji, gdzie trafiają do typowego blokowiska lokalnej biedoty. Obcy dla swoich sąsiadów i obcy dla siebie, nieznający francuskiego bohaterowie stają przed podwójnie trudnym zadaniem odnalezienia się w obcej kulturze oraz – jako rodzina z przypadku – znalezienia wspólnego języka między sobą.

Wbrew temu, co sugeruje polski tytuł, Imigranci nie są filmem społecznikowskim, który przedstawiając panoramę uchodźczych doświadczeń, będzie chciał nas przekonać do opowiedzenia się „za” lub „przeciw”. W obrazie Audiarda  poznajemy codzienne bolączki ludzi zmuszonych do szukania szczęścia poza swoją ojczyzną, ale jest to konkretna rodzina i specyficzne problemy związane z dokładnie tym trojgiem bohaterów. Tak, wgląd w mentalność uchodźcy jest tutaj głównym tematem, ale to, co w filmie Audiarda najbardziej zaskakuje, to ten subtelnie ukryty godnościowy sznyt, który daje się zauważyć dopiero w trzecim akcie filmu. Bo oryginalny tytuł filmu jest taki, a nie inny, z jednego powodu: to jest historia konkretnego mężczyzny, którego życie rzuciło na kolana, a który w swoim statusie obcego na obcej ziemi nadal potrafi odnaleźć odwagę i godność, by z tych kolan wstać – nawet jeżeli miałoby to oznaczać sprzeciwienie się jego nowym chlebodawcom. W Imigrantach bardzo ciekawe jest to, że choć od początku prowadzeni jesteśmy bohaterem Jesuthasana, uśpieni portretowaniem problemów jego przybranych żony i córki ani trochę nie spodziewamy się, że film wyjdzie poza ramy typowego dramatu społecznego. A na koniec wychodzi, i to w bardzo spektakularny sposób, pokazując naszego bohatera w całkiem innym świetle (ale o tym sza, żeby za dużo nie zdradzić).

Nic z tego by się nie udało, gdyby nie aktor grający tytułową rolę. Postaci Deephana nikt nie zgrałby tak przekonująco jak Antonythasan Jesuthasan, bo… to jego historia. Były bojownik, aktor i pisarz w latach 90. sam w podobnych okolicznościach uciekł ze Sri Lanki, by jako uchodźca we Francji zacząć nowe życie od szorowania garów i sprzedawania świecidełek turystom. Audiard zawsze miał oko do obsadzania swoich filmów ciekawymi twarzami, ale fakt zatrudnienia niepozornego Jesuthasan do roli Dheepana, to jeden z najlepszych wyborów castingowych tego roku. Dodatkowym plusem jest fakt, że francuski reżyser w Imigrantach konsekwentnie realizuje swój plan robienia kina z poszanowaniem inteligencji widza, gdzie w filmie nic nie jest powiedziane dosłownie, a cała warstwa znaczeniowa budowana jest nie z deklaracji, ale z delikatnych sygnałów wysyłanych dźwiękiem i obrazem (jak chociażby powracający sen bohatera, w którym majestatyczny słoń kroczy przez dżunglę). Kto myślał, że Prorok to mistrzostwo w obrazowaniu brutalności świata subtelnymi środkami wyrazu, w Imigrantach odnajdzie to samo, plus fascynujący wgląd w stan umysłu człowieka społecznie wykluczonego, który mimo wszystko nie przestaje walczyć o własną godność.


(1,5 x KLAPS! = bardzo dobry film)

Źródła: materiały dystrybutora

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

You may also like...

4 komentarze

  1. julia pisze:

    Widziałam już film, warto zauważyć, ze Dheepan to przybrane imię głównego bohatera, a nie jego prawdziwe, to ważne w kontekście filmu. A tak na marginesie, bardzo mi się podobał, jestem pod wrażeniem ról debiutantów.

  2. paki pisze:

    Jestem strasznie ciekawa tego filmu! Oglądając zwiastun miałam ciarki. To straszne ile tacy ludzie muszą przejść w życiu.

  3. kali pisze:

    Podobno aktor, który gra głównego bohatera to pisarz i w dodatku sam przeżył taki dramat! To będzie jeden z lepszych filmów tej jesieni. Nie mam co do tego wątpliwości.

  4. GosiaJanosia pisze:

    Bardzo mocno czekam na ten film, jestem zajarana oporowo 😀 W ogóle dla mnie to niepojęte zagrać tak jakby swoje życie, przeżywać te chwile ponownie. Odwaga, bardzo gratuluje 🙂

Pozostaw odpowiedź GosiaJanosia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.