LIVE. DIE. REPEAT. – NA SKRAJU JUTRA, MOBILNIE

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page
Fakt: z roku na rok gry mobilne coraz częściej stają się integralną częścią kampanii reklamowych dużych hollywoodzkich produkcji. Kolejny fakt: studio braci Warnerów od początku roku konsekwentnie promuje swoje największe tytuły w ten właśnie sposób, i robi to dobrze (patrz: całkiem znośne 300: Seize Your Glory, Godzilla: Strike Zone). Edge of Tomorrow: Live. Die. Repeat. to kolejny marketingowa przeszkadzajka od Warner Bros. Entertainment, która będąc reklamą filmu, jest jednocześnie darmową rozrywką dla użytkowników urządzeń mobilnych.

 

„Żyj. Giń. Powtórz” – takim sloganem na plakatach reklamowane jest Na skraju jutra Douga Limana (premiera 6 czerwca), w którym Tom Cruise próbuje ratować ludzkość przed atakiem Obcych, ginie w trakcie, i odradza się, by uczyć się na swoich błędach – dopóki nie osiągnie sukcesu. Deweloperzy darmowej gierki ten tagline wzięli sobie mocno do serca i stworzyli mobilnego FPSa, w którym my także możemy powracać do potyczek, z których nie do końca wyszliśmy obronną ręką.
Edge of Tomorrow: Live. Die. Repeat. wcielamy się w jednego z żołnierzy w masywnych egzoszkieletach (William Cage, grany w filmie przez Cruise’a), którzy próbują odeprzeć atak Obcych na plażach Normandii w sekwencji znanej ze zwiastunów. Każdy kolejny respawn zaczynamy w miejscu naszego zejścia, a ostatnia klatka z feralnego pojedynku z kosmitą zatrzymana jest na mapie (w ten sposób możemy także omijać miejsca, gdzie jakiś zestrzelony transportowiec lubi zwalić się żołnierzowi na łeb). Przedzierając się przez tę scenerię przypominającą futurystyczny D-Day, dziesiątkujemy przeciwnika, zbieramy kolejne bronie i uzupełniamy amunicje, korzystając m.in. z tego, co po sobie zostawili polegli kompanii. W przerywnikach do kampanii postaci Cruise’a na pole walki wkracza wymachująca elektro-kataną Emily Blunt, ale by móc nią zagrać (na tej samej mapie, niestety), będziemy musieli screenem z gry podzielić się na Facebooku (inaczej postać pozostanie zablokowana).
Jak to w tego typu darmowych produktach bywa, zabawy z appką jest na dosłownie kilkanaście minut – w sam raz na dłuższą posiadówę w jakimś środku transportu. Ale produkt swoją robotę robi – ja przynajmniej czuję się zachęcony, by na film Limana wybrać się jakoś w najbliższym czasie.

Edge of Tomorrow: Live. Die. Repeat. jest dostępne na iTunesach i w Google Play. Kto nie chce grać na telefonie/tablecie, może pobawić się przez www (nie wiem tylko, jaki to wtedy ma sens, ale go ahead, knock yourself out).

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

You may also like...

2 komentarze

  1. Anonymous pisze:

    Post sponsorowany czy co?

    • KLAPS! pisze:

      I wish!-) <br />Po prostu nie mam kiedy filmów oglądać, a że pisać o czymś trzeba, to piszę o tym, w co gram w MPK albo o tym, co w domu straszy mnie z ekranu telewizora (patrz: poprzedni wpis).<br />Swoją drogą, mógłby się w końcu jakiś poważniejszy sponsor odezwać – długo tak dokładać do tego interesu móc nie będę, a z konkursów dla czytelników rezygnować nie chcę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.