PLASK! PLASK! PLASK!

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on LinkedInEmail this to someone

Tak oto brzmi Sprawiedliwość! To dźwięk zasłużenie wymierzanych klapsów – klapsów dla niegrzecznych filmowców, którzy nie postarali się, by ilość klapsów na planie przełożyła się na późniejszą jakość filmowych doznań w sali kinowej.

Blog ten powstał z typowo ludzkiej, niskiej potrzeby krytykowania tych, którzy zamiast marnować życie na oglądaniu i analizowaniu ruchomych obrazków, przejęli inicjatywę i sami stali się twórcami filmowej materii. Drodzy Koledzy i Koleżancy Filmowcy, szczerze zazdroszczę Wam twórczej samorealizacji, toteż dopóki do Was nie dołączę, jak na prawdziwego Polaka przystało, będę jechał po Waszych filmach jak tylko się da – przedkładając personalne wycieczki i nieskładne malkontenctwo nad konstruktywną krytykę i akademicki dyskurs. Jednocześnie zachęcam Ciebie, Drogi Czytelniku, do radosnego miażdżenia moich postów w komentarzach – w ten oto sposób terapeutyczny charakter całej tej pisaniny obejmie większą rzeszę niespełnionych jednostek.

Skala ocen na tym blogu jest – podobnie jak jego autor – dosyć prymitywna: im twórcy bardziej zawinili, tym więcej klapsów się należy. I tak:

– 1 x KLAPS! = film wybitny (dostaje kurtuazyjnego klapsa tylko po to, żeby ojcowie arcydzieła nie spoczęli na laurach)

– 1,5 x KLAPS! = bardzo dobry film (dostaje półtora klapsa, ponieważ autorzy byli o krok od zapisania się w annałach kina, ale najwidoczniej nie chciało im się postarać do końca)

– 2 x KLAPS! = całkiem dobry film (dwa klapsy należą się za niespożytkowanie potencjału, który w filmie drzemał)

– 3 x KLAPS! = przeciętny film (dostaje trzy klapsy za nijakość – życie jest za krótkie, żeby marnować czas na kręcenie/oglądanie przeciętnych filmów)

– 4 x KLAPS! = film słaby (cztery klapsiory za niepotrzebne zawracanie gitary widza)

– 5 x KLAPS! = bardzo niegrzeczny film (klapsior za klapsiorem i do kąta marsz!)

Na koniec, nie mogąc się powstrzymać, podzielę się z Tobą, Drogi Czytelniku, pracowniczym dialogiem zasłyszanym w przerwie obiadowej – takim, którego filmowość potwierdza teorię, że życie naprawdę pisze scenariusze, niekoniecznie najlepsze:

 

INŻYNIER 1

I byliście w końcu w tym teatrze?

INŻYNIER 2

Nie, nie chciało nam się, w chałupie siedzieliśmy.
Oglądaliśmy Woody’ego Allena… taki film o Hiszpanii…
Jaki to był tytuł, cholera…
Vicky

 

INŻYNIER 1

Vicky Cristina…

INŻYNIER 2
(radośnie przerywając rozmówcy)

Vicky Christina Aguilera – dokładnie!

 

INŻYNIER 1
(cokolwiek zażenowany)

…eee, chyba jednak inaczej…

Życie jako nieśmieszna polska komedia?
Należy się klaps!

Źródła: Kokolorez

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on LinkedInEmail this to someone

Podobno też fajne...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.