SORRY, CHYBA ODKRYŁEM NAJWIĘKSZĄ TAJEMNICĘ „BLADE RUNNER 2049”. ANALIZA ZWIASTUNA

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on LinkedInEmail this to someone

Wczoraj światło dzienne ujrzał pełny zwiastun Blade Runner 2049 Denisa Villeneuve’a – kolejnego projektu, którym Ridley Scott na stare lata próbuje odcinać kupony od swoich najlepszych filmów (więcej o tym tutaj). Na tym etapie pomysł dopisywania epilogu do czegoś tak wybitnie kompletnego wzbudza we mnie nie tyle już smutek, co złość, ale jako fanatyk Blade Runnera nie mogę tego zwiastuna tak po prostu zignorować, więc postanowiłem rozłożyć go na czynniki pierwsze. I, oops, chyba przy okazji odkryłem największą tajemnicę tego filmu.

Jako że cały ten niepotrzebny projekt to jedno wielkie deja vu, zwiastun rozpoczynamy – podobnie jak oryginalny film – od wycieczki do piramidy Tyrella, tj. głównej siedziby korporacji, która w oryginalnym filmie zmonopolizowała rynek produkcji androidów.

2017-05-09_14-09-07

Podobnie jak w oryginalnym filmie, na spotkanie łowcy androidów (Ryan Gosling) zostaje wysłana piękna asystentka prezesa (holenderska aktorka Sylvia Hoeks). Postać Goslinga w scenariuszu zwie się Agent K, co n 100% jest odwołaniem do Procesu Kafki, bo, wiecie, chłop próbując prowadząc swoje śledztwo, będzie gubił się w labiryncie praw i interesów sił potężniejszych od niego samego (jak ja lubię te subtelne aluzje amerykańskich scenarzystów, którzy w życiu przeczytali aż dwie książki).

2017-05-09_14-29-31

Z drugiej strony miło widzieć, że autor zdjęć Roger Deakins postarał się, by klucz oświetlenia, który w filmie z 1984 r. tak arcydzielnie wykorzystywał Jordan Cronenweth, został choć po części odtworzony. Jak kto nie wierzy, niech sobie zerknie tutaj (sorry, ten wpis już i tak ma za dużo screenshotów).

„Wszystkie cywilizacje zostały zbudowane dzięki wykorzystaniu taniej siły roboczej. Ja, niestety, nie potrafię stworzyć jej w wystarczającej liczbie” – mówi kolejne po doktorze Eldonie Tyrellu ludzkie monstrum na czele korporacji tworzącej niewolników (grane przez Jokera Leto, którego postać albo jest ślepcem, albo zamiast oczu ma implanty – tak czy siak, robi to robotę, bo człowiek wygląda super creepy). BTW, to jedno zdanie wypowiedziane na początku zwiastuna zdaje się być kluczem do całego filmu, ale o tym za chwilę.

2017-05-09_14-28-38

Oglądamy narodziny replikantki, witanej przez wokalistę 50 Seconds to Mars przerażającym „Happy Birthday” (prawdopodobnie jedyna scena w całym zwiastunie, w której widać jakąś inwencję).

2017-05-09_14-28-381

Na ścieżkę dźwiękową zwiastuna wbijają się fajnie przekształcone nuty z syntezatorów Vangelisa, a my przenosimy się do także znanego z oryginału drapacza chmur mieszczącego siedzibę LAPD…

2017-05-09_14-50-36

…w którym przełożona Agenta K (Robin Wright) podziwia ścianę deszczu za szybą, jednocześnie instruując swojego podwładnego w temacie potrzeby istnienia bariery pomiędzy światem androidów i ludzi (mówi, że jeżeli ta granica przestanie istnieć, wszystkich czeka wojna – co jest kolejną wskazówką na temat tego, co stanowi fabularną esencję tego filmu).

2017-05-09_14-59-45

Później kilka obowiązkowych ujęć futurystycznego Los Angeles AD 2049 (które, niestety, w kilku kadrach wygląda bardziej jak plastikowe Tokyo z kinowego Ghost In The Shell niż pięknie brudne miasto znane z Blade Runnera).

2017-05-09_15-08-03

I dochodzimy do momentu, w którym agent K poznaje androida Joi (kubańska aktorka Ana de Armas), która w tym filmie będzie odpowiednikiem granej przez Sean Young Rachel (znaczy się, że będą się, ten, całować).

2017-05-09_15-16-30

Joi prawdopodobnie jest tzw. modelem rozrywkowym, jako że pojawia się na co najmniej dwóch hologramach reklamujących jej usługi.

„Hey boy”

blade-runner-2049-image

Następnie K jedzie do Las Vegas, które w końcu zasłużyło na swoje miano miasta zbudowanego na pustyni.

BLADE RUNNER 2049

Jedzie tam, bo chce zadać kilka pytań swojemu poprzednikowi, który – jak widać – nie chce zostać odnaleziony (i lubi bombową zabawę).

2017-05-09_15-30-51

„Cześć, jestem Harrison Ford i nie interesuje mnie, w którym roku dzieje się akcja tego filmidła – będę grał w tym, w czym przyszedłem na plan, koniec i kropka”.

2017-05-09_15-47-32

Nim chłopaki zdążą sobie porozmawiać, jakiś niewychowany android wysadza Fordowi jego ulubiony latający samochód. Chamstwo i drobnomieszczaństwo.

2017-05-09_15-44-13

Później – jak to w końcówce zwiastuna – jest kawalkada fajnych ujęć, ale żeby ten post nie trwał dwa kilometry internetu, ograniczę się do tych, które mają znaczenie.

Asystentka znana z sekwencji w piramidzie Tyrella, na polecenie postaci granej przez J. Leto porywa Deckarda z zamiarem dostarczenia go do swojego pracodawcy. Hmm… czemu ex-łowca androidów jest tak nagle dla wszystkich ważny? Odpowiedź jest prosta: to przecież słynny Han Solo!

2017-05-09_15-40-53

Android Joi do Agenta K: „Zawsze mówiłam ci, że jesteś wyjątkowy”. To trzecia wskazówka do rozwiązania naszej zagadki.

2017-05-09_15-42-07

Agent K odsłania datę wyrytą na pniu (6.10.21). Co oznacza? Zaraz wszystko się wyjaśni.

2017-05-09_15-36-22

OK, jasnym jest, że jeżeli chcecie, żeby film was zaskoczył, nie powinniście czytać dalej (ale sądzę, że część z Was już się i tak domyśliła, o co biega).

—- WOOP WOOP SPOILER WARNING —-

W Blade Runner 2049 korporacja Tyrella (czy jak tam teraz nazywa się pod przewodnictwem Jokera Leto) nie wyrabia z produkowaniem androidów potrzebnych do nieludzkiej pracy na pozaziemskich koloniach i z tego powodu szuka Deckarda, a tak naprawdę jego partnerki Rachel, bo to właśnie ona -będąc prototypowym androidem autorstwa Eldona Tyrella – jako jedyna w historii była w stanie zajść w ciążę i urodzić dziecko, będące hybrydą człowieka i androida. Nim umarł, Tyrell wiedzy na temat tego, jak zbudowana była Rachel, nie przekazał dalej – teraz o tę wiedzę bije się i nowy CEO, i androidy, które wiedząc, że i tak muszą umrzeć w określonym terminie od zejścia z taśmy, chcą przynajmniej mieć możliwość pozostawienia po sobie potomstwa.

No i, rzecz jasna, Ryan Gosling jest oczywiście synem Deckarda i Rachel – do tego nawiązuje Joi, kiedy mówi, że K jest „wyjątkowy”. (Cyfry na pniu to jednocześnie data narodzin K i data śmierci Rachel, która prawdopodobnie zmarła podczas porodu).

Nie wierzycie, że K jest androidem? Zobaczcie z jaką łatwością przebija się przez ścianę w hotelu Deckarda, by za chwilę odciągnąć papę od wybuchającego spinnera (w zwiastunie ta scena specjalnie ucięta jest tak, żeby nie widać było, że to Gosling):

2017-05-09_15-39-36

Dodatkowym (i najważniejszym) dowodem na to, że powyższe może być prawdą, jest fakt, że to film Ridleya Scotta – 79-latka, który ostatnimi czasy filmy robi głównie o uciekaniu przed śmiercią (Prometeusz, Marsjanin, Obcy: Przymierze). Tak, filmy te mają różnych scenarzystów (chociaż np. taki Michael Green, współscenarzysta Blade Runner 2049, dla Scotta pisał również nowego Obcego), ale wystarczy poczytać wywiady z Damonem Lindelofem na temat jego pracy przy Prometeuszu, żeby zrozumieć, że na etapie pisania to Scott narzuca tematy, a scenarzyści mają to po prostu ładnie ubrać w słowa. Jako prawie osiemdziesięciolatek Scott jest w pełni świadomy faktu, że zostało mu niewiele życia, dlatego też w ostatnich latach powraca do dwóch filmów, które nie dość, że są najlepsze w jego karierze, to dodatkowo w fascynujący sposób wygrywają te eschatologiczne motywy. Jak każdy człowiek, który ma świadomość bliskości własnego końca, Scott sam niejako staje się takim Peterem Weylandem/Eldonem Tyrellem, który robi wszystko, żeby móc żyć trochę dłużej – a że na tym etapie rozwoju technologicznego nie potrafimy jeszcze tchnąć życia w sztucznych ludzi, daje życie nowym filmom, które wałkują ten temat.

Dajcie znać, co o tym wszystkim myślicie, a dla tych, którzy wytrzymali do końca tej analizy, w nagrodę biogram kapitana Dallasa z załogi Nostromo jako dowód na to, że światy Blade Runnera i Obcego to zawsze było to samo uniwersum, gdzie dwóch geniuszy (Weyland i Tyrell) walczyło z własną śmiertelnością, bawiąc się w bogów i tworząc sobie sztucznych ludzi.

18055745_1390602897644982_6486792308743057143_of

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on LinkedInEmail this to someone

Podobno też fajne...

1 Response

  1. Bartek pisze:

    Powiem tak: trafiłeś i nie trafiłeś…. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.