BRUD

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

Wielka Brytania2013, 97 min.
Reż. Jon S. Baird
Dystrybucja: 9th Plan

Brud Jona S. Bairda to adaptacja powieści Irvine’a Welsha wydanej w 1998 r. I jak wszystkie dobre adaptacje prozy Szkota (Trainspotting, Acid House), by wzbudzić zainteresowanie widza, światło dzienne powinna była ujrzeć w tej samej dekadzie, co jej podstawa scenariuszowa.
W drugiej połowie lat 90., po kasowym i krytycznym sukcesie Trainspotting Danny’ego Boyle’a, szkockie nizinne pejzaże Welsha miała swoje pięć minut. Znalazły się pieniądze na adaptację jego zbioru opowiadań The Acid House z ’94, a charakterystyczny idiom edynburczyka sprawił, że wszyscy filmowi gangsterzy od tamtego czasu chcieli bluźnić tak pięknie jak psychopatyczny Begbie z Trainspotting. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie tamte adaptacje Welsha, fala brytyjskiego kina gangsterskiego, która zalała świat na początku tego wieku, nie miałaby z czego wypłynąć. W ten sposób szkockiemu autorowi swoją karierę zawdzięczają nie tylko Ewan McGregor i Danny Boyle, ale prawdopodobnie też Guy Richtie, Jason Statham i Vinnie Jones.
Minęło ponad 15 lat od tamtych czasów, nurt podszytego czarnym humorem brytyjskiego kina sensacyjnego zdążył zjeść swój ogon, a filmy z Wysp ogólnie miały okazję zapuścić się w dużo ciekawsze rejony (patrz: Martin McDonagh, Andrea Arnold, Ben Weathley). I oto nagle, ni stąd, ni zowąd, pojawia się pomysł, by Brud – Welsha skandalizującą powieść policyjną z 1998 r. – przenieść na ekran, i zrobić to tak, jakby czas stanął właśnie na tej dacie.
Goszczący właśnie na naszych ekranach Brud Jona S. Bairda ogląda się bardzo przyjemnie (jeżeli tak można powiedzieć o filmie będącym opowieścią o policjancie, który jest szują, ćpunem, alkoholikiem i dziwkarzem); tzn. ogląda się przyjemnie do czasu, gdy przypływ nostalgii za estetyką kina lat 90. w nas nie wygaśnie i nie zorientujemy się, że patrzymy na może i niegłupi film ze świetną obsadą, ale spóźniony o dobrych kilkanaście lat. Bo Brud jest opowiedziany tak, jakby scenarzysta i reżyser w edukacji filmowej rzeczywiście zatrzymał się gdzieś na Human Traffic (1999) Justina Kerrigana: mamy tu i charakterystyczną narrację bohatera z offu, i krótkie scenki rodzajowe będące zobrazowaniem jego komentarzy; jest tu także to typowe przemieszanie rzeczywistości z majakami oraz to, co dla Welsha akurat jest znakiem rozpoznawczym  – dosadny humoru połączony z rzeczywistym dramatem.

James McAvoy to świetny aktor i w sumie to głównie dzięki jego odwadze (i sprawnemu montażowi) tę historię wykolejonego edynburskiego policjanta ogląda się tak dobrze. Reszta obsady, choć także z brytyjskiej pierwszej półki (Eddie MarsanJim BroadbentJamie Bell), w tym półtoragodzinnym filmie dostaje zbyt mało do zagrania, by mogli pokazać, co naprawdę potrafią. Wszyscy są tutaj dodatkiem do intrygi postaci McAvoya, która stara się wymiksować policyjnych kolegów z wyścigu po awans na jakiejś zapyziałej komendzie w Edynburgu. I jeżeli ten pomysł na fabułę nie brzmi jakoś super interesująco, to dlatego, że właśnie taki jest – niespecjalnie ciekawy, szczególnie dla tych, którzy nie są fanami specyficznej prozy Irvine’a Welsha.

Jako film, Brud w zasadzie nie ma jakichś rzucających się w oczy formalnych mankamentów; no może poza faktem, że wątki dramatyczne wchodzą dopiero w momencie, kiedy zabawy w ekscesy głównego bohatera mamy już po dziurki w nosie i zwyczajnie filmem jesteśmy zmęczeni. Na szczęście przez cały ten czas towarzyszy nam gust muzyczny Clinta Mansella, który zadbał, by Brud – jak wszystkie adaptacje Welsha – także miał świetną ścieżkę dźwiękową. Jednak, gdy nieporuszony wychodzisz z kina z rzekomo skandalizującego filmu i zdajesz sobie sprawę z faktu, że najlepszą w nim rzeczą była wersja Creep Radiohead zaśpiewana przez córkę Stinga, wtedy wiesz, że tytuł ten albo totalnie nie trafił w swój czas, albo po prostu jest słaby. Jedno jest pewne: nadal nikt nie potrafi bluźnić tak pięknie jak to robią Szkoci.

(2,5 x KLAPS! = prawie dobry film)

Źródła: materiały dystrybutora, YouTube

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.