TEN WPIS NIE POWSTAŁ PRZY UŻYCIU YOUTUBE VIDEO EDITOR

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page
2014-07-18-17-44-17
Jak coś jest za darmo, to nie może być dobrej jakości. Tak zwykli mawiać nasi dziadowie, i jak się okazuje, w tej wybitnej myśli z pogranicza ludycznej ekonomii i socjologii dla ubogich jest bardzo dużo prawdy. Powinni byli jeszcze mówić: „Jak chcesz stracić czas i swoje treści wideo, ładuj je na kanał YT, korzystając z YouTube Editor Google’a. I nie przechowuj kopii zapasowych swoich starych produkcji, no bo po co.
Pewnie umknęło to Waszej uwadze, bo nikt starych odcinków O kinie przy kofeinie nie ogląda, ale w ostatnich dniach z kanału KLAPS!a na YT  zniknęły dwa pierwsze odcinki mojego balkonowego bida-szoł. Zniknęły, bo musiałem ustawić je jako Prywatne (podobnie jak posty na blogu, które do tych filmów linkowały). Powód? Ze wszystkich czterech odcinków w niewyjaśnionych okolicznościach zniknął dźwięk. Calutki. Zostało tylko wideo i ten śmiszny, jazzujący kawałek, który jest muzycznym leitmotiwem kanału. Po tym usprawnieniu od YT każdy film brzmi mniej więcej tak.
Może to kara za niską jakość dźwięku (nagrywam na balkonie, korzystając z mikrofonu MXL 770 przeznaczonego wyłącznie do wnętrz, więc bardziej słychać szum drzew niż moje seplenienie), a może to los w dosyć osobliwy sposób daje mi do zrozumienia, że zawsze trzeba mieć jakiś backup. Bo z wszystkich czterech filmów kopię zapasową miałem tylko do dwóch ostatnich (chociaż tyle, chciałoby się powiedzieć, ale prawda taka, że gdybym był trochę mądrzejszy, to miałbym zachowany pełen katalog plików potrzebnych do odtworzenia poszczególnych projektów). Te dwa ostatnie odcinki zmontowałem na nowo i od kilku dni ponownie wiszą na kanale w wersji takiej, w jakiej pojawiły się, nim YT wycięło z nich cały dźwięk, zostawiając tylko ilustrację muzyczną (która swoją drogą powinna być przez 4 sekundy na czołówce i outro, a teraz leci przez kilka minut od początku filmu aż nie skończy się utwór).
O całej sytuacji napisałem do YouTube’a, przedstawiając problem i domagając się natychmiastowego przywrócenia poprzednich, kompletnych wersji filmów, ale pisać do nich, to jak wysyłać zgłoszenie do Facebooka, że ci się coś źle na ścianie wyświetla. Nikt nic nie zrobi – no chyba, że puka do nich przedstawiciel jakiegoś podmiotu, który może wytoczyć im wielki proces i rzeczywiście zaszkodzić. Ja po tygodniu ciszy i dwóch zgłoszeń przez Google Feedback postanowiłem zaszkodzić im, opisując całą sprawę, ale wątpię, by przyniosło to jakiś pozytywny skutek.
Długo zastanawiałem się, co mogło być powodem tego, że filmy – które przecież wcześniej miały dźwięk i te 4 sek. muzyki na wejściu i wyjściu – teraz dźwięku nie mają, a utwór, zamiast pojawiać się na 8 sekund, przysłania wszystko. I po kilku konsultacjach na forach doszedłem do wniosku, że całego tego syfu prawdopodobnie narobił natywny program montażowy YT, do używania którego Google zachęca przy ładowaniu filmów na kanał – bo to w nim do wcześniej zmontowanej recenzji w programie Lightworks zwykle dodaję tych kilka sekund muzyki. YouTube Editor  – obok  klipów na licencji Creative Commons oraz darmowej biblioteki muzyki w serwisie – to jedna z nowszych funkcjonalności serwisu w ostatnich latach. Wcześniej udostępniana jako beta, dziś stanowi podstawowe zaplecze montażowe wszystkich, którzy chcą coś stworzyć z kilku składowych, a nie stać ich na zakup profesjonalnego softu montażowego typu Adobe Premiere. Jako aplikacja YouTube Editor jest dosyć prymitywny pod względem oferowanych funkcjonalności, ale jeżeli na YT chcecie swój film w wygodny sposób upiększyć np. darmową ilustracją muzyczną, której użycie nie będzie naruszać niczyich praw, możecie to zrobić tylko w edytorze serwisu. Taki też był powód mojej zabawy z tym narzędziem, ale skoro ceną, jaką trzeba zapłacić za jego użycie, okazuje się zniekształcenie owocu mojej pracy, w dodatku przychodzące z opóźnieniem (o niczym bym nie widział, gdyby nie napisała do mnie osoba, która ten bug zauważyła), to ja za taki darmowy edytor serdecznie dziękuję.
Piszę to wszystko nie po to, żeby sobie ulżyć (no dobra, to też), ale żeby Was przestrzec przed  zbytnim poleganiem na czymś, co dostajecie za darmo. Ja od dzisiaj skrupulatnie robie kopie wszystkiego, na co poświęciłem więcej niż 5 min. roboty, a jedyną funkcją YT, z jakiej teraz będę korzystał, prawdopodobnie będzie podstawowe „Prześlij plik”. Z drugiej strony, ktoś w Google to też może popsuć, więc chyba po prostu dam szansę konkurencji i założę sobie konto na Vimeo. Słyszałem, że tam nie mają problemów z odpowiadaniem na zgłoszenia od użytkowników.
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.