WYGRAJ KOMIKS, KTÓRY ZAINSPIROWAŁ WYGLĄD JOKERA W „SUICIDE SQUAD”

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on LinkedInEmail this to someone

Reżyser David Ayer (Furia, Bogowie ulicy) od kilku miesięcy na Twitterze dosyć skrupulatnie dokumentuje prace nad adaptacją komiksu DC Suicide Squad. To dzięki jego tweetom tydzień po tygodniu możemy śledzić, jak Jared Leto z długowłosego brodacza powoli przeistacza się w kolejną ekranową wersję Jokera. Kilka godzin temu Ayer i Leto dali nam kolejny przedsmak wyglądu postaci, przy okazji składając hołd klasycznemu tytułowi Detective Comics, który dzisiaj do wygrania na blogu.

The Killing Joke Alana Moore’a i Briana Bollanda to jeden z najbardziej kontrowersyjnych tytułów związanych z Batmanem, i jeden z najlepszych komiksów minionego wieku ogólnie. Zabójczy żart (wydany w Polsce w 1991 r. przez TM-Semic i przypomniany przez Egmont 21 lat później) przedstawia niewesołą genezę postaci Jokera jako złamanego przez życie komika, doprowadzonego na skraj szaleństwa przez bezsilność wobec brutalnej rzeczywistości. W świecie komiksu wersja Moore’a zrobiła tak dojmujące wrażenie, że od momentu publikacji komiksu w 1988 r. stała się kanoniczna w uniwersum DC. W 1989 r. komiks został nagrodzony Nagrodą Eisnera i pozostaje jednym z niewielu tytułów Detective Comics, który nadal jest w druku.

Akurat tak się składa, że twardookładkową wersję deluxe wydaną na dwudziestolecie komiksu posiadam w dwóch kopiach (jedną zakupiłem sobie w Londynie, drugą dostałem na prezent), więc chętnie rozstanę się z dodatkową kopią. Wystarczy, że pod tym postem napiszecie, który z aktorów odtwarzających Jokera w filmach, serialach, grach i animacjach najbardziej przypadł Wam do gustu (a trochę ich było: Cesar Romero, Jack Nicholson, Mark Hamill, Heath Ledger – a to tylko ci najpopularniejsi).

Wynik losowania nagrody wśród komentujących zostanie opublikowany w niedzielę 12 kwietnia o 21:00 na fejsie, więc jeżeli jeszcze nie jesteście fanami fanpejdża, to zachęcam do polubienia.

Źródła: Twitter

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on LinkedInEmail this to someone

Podobno też fajne...

18 Responses

  1. phearnomore pisze:

    Ciężko tak jednoznacznie. Romero za to, że odmówił zgolenia wąsów i czasem można było je zobaczyć pod makijażem. Hamill za głos w Batman: Arkham Asylum. A Ledger za, powiedzmy, złowieszczość, którą dołożył do postaci.

  2. po prostu Krzysiek pisze:

    Heath Ledger i wcale nie dlatego,ze nie zyje

  3. Metropholis pisze:

    Joker to świetna postać, która stała się już częścią współczesnej popkultury. Na mnie ogromne wrażenie zrobił Joker w wykonaniu Heatha Ledgera. Wciąz trwają spory, kto był lepszy – on czy Nicholson. Na pewno obaj zinterpretowali te postać na swój sposób, ale nie zmienia to faktu, że patrząc na Jacka Nicholsona widziałam Nicholsona grającego Jokera, a patrząc na Heatha ledgera nie widziałam aktora tylko sama postać. Ba, w Mrocznym Rycerzu nie było Heatha Ledgera, tylko był jakis psychopata na ekranie. Przerażający, nieobliczalny, nieprzewidywalny, mogący się śnić po nocach jako najgorszy koszmar.

    Przyznam, że przez to, jak bardzo jest to ciekawa postać i jak genialne kreacje aktorskie dała nam na ekranie, naprawdę wyczekuję w tej odsłonie Jareda Leto. To aktor naprawdę wszechstronny, wkładający ogromnie dużo pracy w przygotowanie do roli, więc ufam mu całkowicie. Chce to zobaczyć jeszcze raz. Jeszcze jednego Jokera. Jeszcze jedną rolę, która zrobi na mnie wrażenie. Jeszcze jedną interpretacje przerażającego żartownisia.

  4. phearnomore pisze:

    Już kilka (5+) lat temu w roli Jokera widziałem Kevina Bacona i nadal uważam, że by się nadawał. Być może, ze względu na jego wiek, trzeba by znaleźć odpowiednią historię, np. Batman: The Dark Knight Returns.

  5. mrrruczit pisze:

    To zakrawa na szaleństwo ale… Hamill w grach Arkham to jednak numer jeden, to co on robi z głosem to majstersztyk czystej wody. Powaga, śmiech, szaleństwo, choroba – wszystko oddaje po mistrzowsku.
    Na drugim miejscu Nicholson, bo do Leadgera się jakoś nie przekonałem.

  6. phearnomore pisze:

    Gdyby jeszcze tylko nie miał takiego wielkiego bebecha to też zwróciłbym na niego uwagę. Szczególnie jeden moment oddaje dobrze naturę Jokera: Prosi on Boba o broń, którą ten podaje mu bez wahania, po czym z tej właśnie broni, ot tak sobie, Joker go zabija. Niezła scena. 🙂

  7. CatusGeekus pisze:

    Może i będę mało oryginalna, ale wybieram Heatha Ledgera. Poprzedni Jockerzy posiadali te wszystkie komiksowe naleciałości, które nie pozwalały ich traktować poważnie. I dopiero w wykonaniu Ledgera Jocker zaczął przypominać niebezpiecznego psychopatę jakim jest w The Killing Joke. Niektórzy tłumaczą to ogólnym klimatem trygolii Nolana, który chciał by wszystko było pełne angstu i mroku, ale nie można odmówić Leadgerowi talentu w tej roli.

  8. el Browarre pisze:

    Co prawda Joker któremu głos podkłada Mark Hamill to po części także praca grafików i animatorów, ale nie oszukujmy się – kiedy pojawia się na scenie, liczy się tylko jego głos. To niesamowite jak dobrze samym głosem Hamill potrafi oddać wszystkie składowe pokręconego umysłu Jokera. A to przecież niezwykle kompleksowa postać!

    Żeby tak skomplikowanego bohatera zagrać jedynie samym głosem, trzeba się otrzeć o geniusz i właśnie dlatego wybieram Marka Hamilla.

    No i Heath Ledger nigdy nie był Jedi.

  9. phearnomore pisze:

    Jak dla mnie, w kontekście głosu, to Mark Hamill dla Jokera jest tym czym Kevin Conroy dla Batmana.

  10. BarT pisze:

    U mnie liderem wśród Jokerów jest zdecydowanie Heath Ledger. Stworzył najlepszą drugoplanową rolę jaką kiedykolwiek widziałem na kinowym ekranie. Myślałem, że z czasem minie mi zajawka na jego grę, ale podczas ubiegłorocznego nocnego maratonu ENEMEF tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że gość stworzył rolę-arcydzieło.

  11. MJ pisze:

    Heath Ledger. Zawsze.

  12. Agna pisze:

    Każdy z Jokerów jest inny, ale największe wrażenie pozostawił po sobie Heath Ledger. Śmierć aktora mnie poruszyła, ale niesamowitym było to jak jego kreacja aktorska przebiła się nawet przez to smutne wydarzenie. Zapomniałam, że widzę przedwcześnie zmarłego aktora, bo przed oczami stanął mi Joker oraz jego nieprzewidywalna, groteskowa i okrutna osobowość. To jedna z najlepszych ról drugoplanowych jakie widziałam (zaraz obok Jareda Leto w „Dallas Buyers Club, czyli są szanse na kolejnego świetnego Jokera) i wszelkie wyróżnienia traktuję jako nagroda za tę rolę, a nie podsumowanie dorobku nieżyjącego aktora.

  13. Zebromir pisze:

    Według mnie najlepszym Jokerem był Heath Ledger. W jego postaci było widać każdą cechę Jokera, a szczególnie jego szaleństwo. Na internecie krążą historię, że Ledger zamknął się w pokoju hotelowym na tydzień i był Jokerem, albo że ani razy nie mrugnął podczas kręcenia filmu. Jednocześnie kadr ze sceny z Twoface stał się memem internetowym. Może to pierdoły, ale pokazuje jak duże znaczenie miała ta rola w historii filmów o superbohaterach!

  14. Bartuś pisze:

    Najbardziej przypadł mi do gustu Mark Hamill, to co wyczyniał głosem w kreskówce i w grach z serii Arkham było niesamowite, idealnie ukazał szaleństwo Księcia Zbrodni nawet nie pokazując się na ekranie. Ten sposób ukazania Jokera podobał mi się również dlatego, że najlepiej oddał jego cechy z komiksów – klaun jest zabawny (uwielbiam czarny humor), jest przedstawiony jako geniusz w swoim szaleństwie, a nie zwykły psychopata (jak w interpretacji Heatha Ledgera).

  15. Świerzop pisze:

    Ledger. Bo tak.

  16. Adam Mickiewicz pisze:

    Heath Ledger włożył w tę rolę całą swoją psychopatyczną duszę. Uważam że to właśnie ten aktor zagrał go najlepiej.

  17. Heath Ledger pisze:

    Myśle że to Jack Nicholson zasługuje na miano najlepiej odegranej roli Jokera w historii

  18. joker pisze:

    Moim zdaniem najlepiej zagrał Heath Ledger role Jokera bez dwuch zdań 😀 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.