MAESTRO ILUSTRACJI ALE GIORGINI

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

 

 

Od jakiegoś czasu na fanpejdżach zamęczam Was jego pracami – dziś w końcu będziecie mogli go poznać osobiście: przed Państwem, prosto ze słonecznej Italii, Ale Giorgini.

(wideo z rozmowy znajduje się na dole notki)

KLAPS!: Wśród czytelników tego bloga Ale Giorgini znany jest głównie jako twórca oryginalnych plakatów filmowych, ale wiem, że we Włoszech znany jesteś także jako rysownik komiksów. Możesz powiedzieć nam coś więcej o stripach, które rysujesz do włoskiej prasy?

Ale Giorgini*: Komiksy to moja pierwsza miłość – zaczynałem jako rysownik stripów, a praca ilustratora przyszła dopiero później. Pierwsze tytuły, które tworzyłem, ukazywały się w dwóch miesięcznikach (Focus Wild i Focus Junior) i kierowane były głównie do grupy wiekowej 6 -16 lat. W pierwszym starałem się przybliżyć dzieciom temat nauki, w drugim tej samej publice przedstawiałem świat zwierząt.  Główną postacią w tym ostatnim był różowy hipopotam Lipo, którego lenistwo porównywalne jest chyba tylko z tym Homera Simpsona (śmiech). Z kolei w pierwszym bohaterami są mały geniusz Bob i jego pies, a całość utrzymana jest w klimacie Dexter’s Laboratory. Inspiracją dla tego komiksu byłem ja sam, bo całe dnie coś tam sobie majstruję na tym swoim komputerze, robię nie wiadomo jak ważne rzeczy, podczas gdy mój pies w tym czasie słodko sobie śpi. I tak patrząc na niego, zacząłem sobie zadawać pytanie: kto tu ma rację? Kto z tych dwojga żyje lepiej? Pies, który za nic ma przeszłość i przyszłość, czy wiecznie zajęty człowiek, który robi tyle, że czasem nie ma czasu porządnie się wyspać? (śmiech)

Mój trzeci stip to Ted Bunny, który ukazywał się w XL Magazine – periodyku o grach, muzyce i trendach, a opowiadał o króliczku-psychopacie, który ściga różnych celebrytów z zamiarem zrobienia im kuku, ale gdy przychodzi co do czego, to okazuje się, że jest po prostu zbyt milusi, żeby stanowić zagrożenie.

Ostatni mój strip ukazywał się jako dodatek do comiesięcznych wydań Żywych trupów. Z tego projektu jestem szczególnie dumny, bo uwielbiam komiks Roberta Kirkmana.

Twoje grafiki aż proszą się o to, żeby ktoś je zanimował. Czy brałeś pod uwagę możliwość zaangażowania się w tego typu projekty?

Tak, ostatnio był taki pomysł, ale okazało się, że za bardzo koliduje on z innymi moimi obowiązkami, bym mógł doprowadzić go do końca. Może kiedyś, gdy będę miał mniej zamówień – na tę chwilę dla jednego człowieka jest to po prostu niewykonalne.

Powiesz coś więcej o samym projekcie?

Nie przepadam za mówieniem o rzeczach, które nie są jeszcze zrobione, ale mogę powiedzieć, że jest to coś utrzymane w klimacie lat 90. Sam uwielbiam wszystkie animacje, które mają posmak tych dawnych kreskówek, które pamiętam z dzieciństwa. W szczególności jestem fanem tego, co robi studio Pixar, bo oni jak nikt inny potrafili z kreskówi zrobić pełnowymiarowy film. Ludzie zdają się filmy animowane traktować jako coś, co przeznaczone jest wyłącznie dla dzieciaków, a oni udowadniają, że taki film może być dla wszystkich.

Skoro już mówimy o pełnometrażowych animacjach: co w ostatnich latach pryzpadło Ci do gustu najbardziej?

Na pewno jednym z najlepszych filmów animowanych jest dla mnie Jak wytrenować smoka – tak pod względem scenariusza, animacji, jak i postaci (ale szczególnie, jeżeli chodzi o scenariusz). Z kolei moją ulubioną animacją są Potwory i spółka  dla mnie film przełomowy. To było naprawdę innowacyjne, żeby wziąć te wszystkie szkaradztwa i sprawić, żeby dzieci je pokochały. Nie możesz tego zobaczyć przez ustawienie mojego lapotopa, ale mam cały dom oblepiony fotosami z tego filmu. Mam też figurki z tego obrazu. (Sięga poza kadr i pokazuje pluszową podobiznę Mike’a Wazowskiego – przyp. aut.). No po prostu uwielbiam ten film, i Pixara ogólnie – na ścianach wisi mnóstwo plakatów z Iniemamocnych i Gdzie jest Nemo. No i oczywiście z Gwiezdnych wojen – jestem wielkim fanem Star Wars. Ale gdybym miał wybrać jeden tytuł z ostatnich lat, to, tak, byłoby to Jak wytrenować smoka.

Twoich prac nie sposób przeoczyć, bo ich charakterystyczny styl jest łatwo rozpoznawalny. Czy kiedykolwiek zostałeś poproszony przez np. dystrybutora filmów, żeby stworzyć specjalny plakat na potrzeby jakiejś premiery albo np. konwentu?

Tak. Zrobiłem ilustracje do materiałów marketingowych jednego filmu Disneya, ale niestety nie mogę powiedzieć więcej, bo na tym etapie to musi pozostać tajemnicą.

Czy to oznacza, że są to grafiki do czegoś, co jeszcze nie pojawiło się na ekranach?

Tak, ale nie mogę nic więcej zdradzić na ten temat, bo podpisałem w tej sprawie stosowne oświadczenie (śmiech).

Inne tego typu zamówienie robiłem dla Warner Bros. w związku z premierą siódmej serii Teorii wielkiego podrywu. Z tej okazji w Los Angeles miał miejsce specjalny event, na którym prezentowane były prace zamówione z okazji premiery serialu, w tym jedna mojego autorstwa. (Odwraca kamerę, by pokazać plakat na ścianie – przyp. aut.). I zrobili w sumie fajną rzecz, bo to co zostało pokazane w listopadzie 2013 r. w LA, ma teraz tournee po Europie: w zeszłym miesiącu prace te były w Mediolanie, teraz można zobaczyć je w Paryżu, a później chyba jadą do Londynu i Amsterdamu, jeżeli się nie mylę. Oprócz grafik można tam obejrzeć kolekcję koszulek Sheldona i okularów Leonarda, i inne tego typu memorabilia. Jeżeli mnie pamięć nie myli, prace na ten show przygotowało jakiś 10-15 artystów.

A nad czym pracujesz obecnie?

O, nad mnóstwem rzeczy (śmiech).

Związanych z filmem lub animacją.

Aktualnie pracuję nad serią nowych plakatów dla galerii Hero Complex (galeria z Los Angeles specjalizująca się w sztuce plakatu alternatywnego – przyp. aut,). Co miesiąc mają tam jedną wystawę tematyczną związaną z filmem lub sztuką ogólnie. W zeszłym miesiącu musiałem przystopować z nowymi plakatami, bo byłem zaangażowany w kilka projektów we Włoszech, także w Paryżu oraz w przekrojową wystawę, którą mam w Wiedniu, ale Hero Complex poprosili mnie o stworzenie trzech limitowanych prac specjalnie dla nich, więc jeżeli chodzi o film, to tym zajmowałem się ostatnio. Mam też w planach nowy plakat, ale wolałbym za dużo o tym nie mówić.

Żaden problem. Bardzo lubię, kiedy albo na Instagramie, albo na swoim fanpejdżu na FB, publikujesz fragmenty wstępnych szkiców, każąc nam domyślać się, nad czym aktualnie pracujesz. Więc lepiej nie psuj mi zabawy, bo ja na nowe prace Giorginiego lubię poczekać.

Wiesz, w sumie to mógłbym dać ci tę informaję jako pierwszemu.

Super, zróbmy to!

Wiesz, taki exclusive. Świat po raz pierwsze dowie się o tym z twojego bloga: aktualnie pracuję nad plakatem do Podziemnego kręgu – jednego z moich ulubionych filmów. Bardzo dużo osób prosiło mnie o zrobienie czegoś takiego, a ja, cóż, żyję z tego, co tworzę, więc jeżeli widzę zainteresowanie tematem, to muszę się za to zabrać. Kto wie, może będzie z tego jakiś bestseller? (śmiech)

Nie inaczej. Skoro jest na to popyt, to trzeba to zrobić. Tak to działa.
Okej, to była dla mnie czysta przyjemność. Powiedz nam jeszcze, gdzie ludzie mogą zakupić Twoje prace na necie.

Większość moich prac dostępna jest w amerykańskim sklepie Society6 w formie drukowanych grafik, dekali, koszulek, kubków, toreb, zegarów ściennych, a nawet poszewek na kołdry. W Europie moje grafiki możńa kupić na Juniqe, gdzie dostępne są także limitowane edycje plakatów i około 40 prac z serii That’s Amore. Moje grafiki można także kupić w kalifornijskim serwisie Prints on Wood, brytyjskim Monde Mosaic i hiszpańskim Camaloon. Dla twoich czytelników polecałbym europejskie sklepy, bo na pewno na dostawę czeka się dużo krócej niż przez Society6, ale to właśnie na Society6 dostępne jest dosłownie wszystko, co do tej pory udało mi się stworzyć.

Super. Dzięki za wywiad i miłego dnia.

 

*Ale Giorgini – włoski rysownik tworzący na potrzeby największych marek świata (Foot Locker, MTV, Warner Bros., Vibe Magazine, Emirates, Sony Pictures, Kinder Ferrero, Virgin Atlantic, G+J/Mondadori, Gruppo L’Espresso, Saldapress). Jego prace wystawiane były w Mediolanie, San Diego, Nowym Jorku, Sidney, Rzymie, Florencji, Los Angeles i San Francisco. Jest stałym współpracownikiem galerii Hero Complex (Los Angeles), Bottleneck (New York) i Mondopop (Rzym). Mieszka  w Vincenzie ze swoim ukochanym suką Betty.

 

Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on TumblrPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page

You may also like...

1 Response

  1. zakochałam się w twórczości tego Pana 🙂 widziałam te mega torby – obłęd – liczę ,że kiedyś powstanie taka cudowna grafika z American Horror Story 🙂 a póki co spalam się na widok BreakingBad-a, Django i Bates Hotel :)<br />świetny blog- dodam do obserwowanych by móc częściej odwiedzać i nie wypaść na zboczeńca co w ukryciu podglądała 😉 pozdrawiam !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.